FANDOM


Po niedługim oczekiwaniu w końcu dołączyli do nas Pit, Ami, Luk i Alex. Następnie, chwilę po odpoczynku i zregenerowaniu sił  po walce, ruszyliśmy w dalszą drogę. Przez pierwsze paręnaście minut szliśmy cicho. Później zaczęły bezowocne próby rozmowy. W końcu dotarliśmy do stóp niewysokiej, ale stromej góry. Położyłam dłonie na skale.

- Według mnie, nie powinno być problemu - powiedziałam.
Ami (19)

- Jesteś pewna, Meiuś? Wiesz, my nie trenujemy wspinaczki... - zauważyła Sawa.

- Spokojnie, jestem pewna.

Na początku zaczęłam się wspinać ja, za mną Luk, po nim Ami, a potem Minato, po Minato Rex, po Rexie Evans, potem Kabuto, po nim Alexy, a Alvin na końcu. Na początku droga była dość łatwa. Później coraz bardziej pionowa. Luk szybko to zauważył.

- Hej, Mei. Nieciekawie się robi - zaczął wojownik pyrusa - Przed nami jeszcze całkiem spory kawałek, a mnie już ręce bolą.

- Rozejrzę się za lepszą drogą. Wracać nie ma sensu - odpowiedziałam - Zaraz wracam. 

Na początku oderwałam jedną rękę od skały, później drugą. Byłam dość niepewna, już nie raz zdarzało się, że magia zawodziła. Oderwałam się od skały i zaczęłam chwilę szybować w powietrzu. Dałam znak Lukowi, że wszystko gra. Wzniosłam się do góry.

- Luk - powiedział Pit. Za pomocą lodu schłodził lawę Blaze'a i uzyskali "siedzenia" dla wszystkich. Teraz moja kolej. Gdyby nie to, że mamy mało czasu, najpewniej spędziłabym jeszcze dużo czasu na lataniu i obserwowaniu krajobrazów. Okolica była taka piękna, a wiaterek rozwiewał mi moje włosy. Czułam się jak ryba w wodzie. Byłam w swoim żywiole. W końcu po kilkuminutowym wypatrywaniu nowej drogi udało mi się ją odnaleźć. Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do przyjaciół.

- Oki, idziemy - usiadłam pomiędzy Osą, a Alex i za pomocą wiatru podniosłam te "siedzenia".

Lecieliśmy tak parędziesiąt sekund i dolecieliśmy do fragmentu góry, gdzie mogło się spokojnie chodzić. Wylądowaliśmy, a ja od razu położyłam się zasapana.

- Masakra - zamruczałam pod nosem.

- Chodźmy, nie mamy dużo czasu - pogonił nas Alvin - Mei-san.

- Przecież idę! - warknęłam na niego i wstałam. Rozpoczęliśmy kolejną część wyprawy.

Po pół godzinie zrobiliśmy pierwszą przerwę. Cała nasza dziesiątka bez ruchu leżała na ziemi.

- Nogi mnie bolą - powiedziała Ami.

- Matjo, matjo. Zaraz przestaną - pocieszył Rex.

Osa przyczołgał się do nich wraz z Minato.

- Myślicie, że daleko jeszcze? - zapytał Osa i spojrzał na niego jak by ten coś wiedział.

- Ja nic nie wiem! - od razu uprzedził Minato.

- Teraz to już z górki mamy - uśmiechnął się Rex.

- Dobra ferajna, koniec przerwy - zarządził Luk.

Va
- Już minęło 10 minuuuut? - jęknęła Alex i pomogła wstać mi, a później Sawie.

- Spokojnie, już nie daleko - upewnił Alvin i zaczął już powoli iść.

Wszyscy zebraliśmy się i ruszyliśmy za nim. Tym razem to on szedł na przodzie, zaraz po nim Osa. Jako trzecia szłam ja, tuż za mną Blaze a potem Minato, Inuictus i Ami. Ostatni szli Alex, Kabuto i Pit. Takim oto wężykiem szliśmy sobie, każdy swoim tempem. 

W pewnej chwili poczułam jak na mój policzek spada kropelka wody.

- Deszcz... - szepnęłam i spojrzałam na niebo, ciemne od deszczowych chmur. Słońce ciągle było w tym samym miejscu. Przed nami znajdował się dość stromy kawałek drogi. Trzeba go przejść za nim się rozpada - Oskar-kun...

- Wiem... Hej, musimy się pospieszyć! - Swift krzyknął do tych z tyłu - Zaczyna padać!

Na te słowa przyśpieszyli i szliśmy w zwartym szeregu. Po paru minutach totalnie się rozpadało. Na szczęście chłopacy dali nam swoje bluzy więc nie byłyśmy takie mokre, lecz o skałach tego nie mogłam powiedzieć. Były strasznie śliskie, a przejście było bardzo strome. Po prawej stronie miałam olbrzymią przepaść, po lewej skałę. Tak więc szłam do niej przyklejona. Miałam nadzieje nie spotkać żadnych przeszkód.

- Mam złe przeczucia... - powiedziała Sawa.

- Tak samo jak ja - potwierdził Minato.

Ich przeczucia były prawidłowe. Za chwilę ziemia zatrzęsła się.

- O nie, trzęsienie ziemi - zmartwił się Pit i przyspieszył kroku poganiając przy okazji tych na końcu.

Alvin był wyraźnie tym zaniepokojony. To nie było zwykłe trzęsienie ziemi.

- Mei-san - zwrócił się do mnie - Słyszałaś może o Olbrzymach z Gór?

Tanaki54
- Coś o nich czytałam - zamyśliłam się na chwilkę - Ach tak, już pamiętam! To mityczne zwierzęta Vestalii. Podczas wieloletniego snu zamieniają się w olbrzymie góry, a kiedy wstają toczą ze sobą bitwy, rzucając w siebie skałami. Mówi się że gdy wszystkie Olbrzymy obudzą się jednocześnie, będzie koniec świata. Typowa bajka dla dzieci...

Ziemia zatrzęsła się mocniej i nie przestawała. Spojrzałam do tyłu sprawdzając czy reszcie nic nie jest. Nagle w miejscu gdzie stała Ami zrobiła się olbrzymia szczelina, która w jeden chwili rozszerzyła się i zdezorientowana Amalia zaczęła posuwać się w dół. W ostatnim momencie Minato zdołał chwycić dziewczynę za nadgarstek i wciągnąć ją. Sawa kiwnęła głową jako podziękowanie i uśmiechnęła się. Spojrzała do tyłu. Ostatnia trójka została oddzielona ogromną szczeliną. Najdziwniejsze jest to, że góra zaczęła wstawać.

- Alvin... Tylko mi teraz nie mów że... - zaczęłam ale nie dokończyłam. Nie musiałam.

51 22
- Piiiiiiiiiiiit! Aleeeeeex! Kaaaaaabutoooo! - krzyknął Luk.

- Spokojnie poradzimy sobie, wy idźcie dalej! - odkrzyknął Evans.

- Słyszeliście? Idziemy - rzekł vestalianin i chciał już kontynuować podróż, gdy Rex złapał go za nadgarstek.

- Chcesz ich zostawić tak na pastwę losu? - zapytał - Przecież oni tam mogą zginąć!

- No i?

- Nie zostawimy ich tutaj przecież! - przyłączył się Luk.

- Skoro nie szanujesz mnie, szanuj też moich przyjaciół i ich życie - powiedziałam - Nie zostawia się przyjaciół w potrzebie.

-Jeśli teraz się zatrzymamy, nie zdążymy na portal! - upierał się Alvin - Ja zawsze wypełniam misje do końca.

-Nie obchodzi mnie teraz twoja misja, ani inne twoje widzimisię! Ja, ani oni ich tutaj NIE ZO STA WI MY.

Alvin
-Ten kto nie dokończy swojej misji jest nic nie wartym śmieciem.

- Ten, kto zostawia towarzyszy w potrzebie jest gorszy od śmiecia.

- Nie bądź głupia! Poradzą sobie. Chyba nie chcesz być na zawsze śmieciem?

- Wolę być śmieciem całe życie, niż ich tu zostawić. Tego nie zrozumie tylko taki idiota jak ty. Oni mi pomagają, nie pogodzę się z myślą że zginęli przeze mnie. 

- Spokojnie Alvin, to nie potrwa długo - wtrącił się Osa.

- Nim się obejrzysz, będziemy z powrotem - dodał Minato.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki