FANDOM


PART 1 Edytuj

W Vestroi królowa Natasza przyszła do pokoju swojego barata- króla Toshi'ego. Naj jej szyi pojawił się naszyjnik z uwiązanym na końcu Kryształem. Widać było po jej minie że nie jest zadowolona.

-Bracie, czy jesteś pewien że dobrze robimy?- zapytała królowa - Bakugany to żywe istoty i...- ale nie dokończyła bo Toshi jednym susem był tuż za nią.

-Co się dzieje siostrzyczko? Dopiero teraz zauważyłaś że te przeklęte potwory żyją? - zapytał chłodno król.

-N-Nie! Tylko teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać i... - Toshi położył jej rękę na ramieniu.

-Chyba już rozmawialiśmy na ten temat? Bakugany mogą zagrozić naszej planecie... A z resztą im to pewnie obojętnie. - westchnął

-Jak możesz tak mówić! Ja nie...! - zaczęła Natasza ale jak zwykle - Toshi jej przerwał

-Co nie? Już zapomniałaś? Rodzice przekazali władze mi. Może jesteś moją siostrą ale tak naprawdę to jesteś zwykłą obywatelką Metii i moją podwładną.

-Gdyby nie choroba Hoishiego to on by...

-To co? - zapytał już bardziej zezłoszczony król

-Dasz mi wreszcie skończyć?

-Wiesz że to że jesteś jedną z trzech młodych królów zawdzięczasz mi? Rodzice nie byliby zadowolemo gdyby wiedzieli że się kłócimy. - stwierdził Toshi nie więdząc nawet jak bardzo zraniło to jego siostrę.

-Toshi!- krzyknęła dziewczyna i wybiegła z płaczem z pokoju.

Tymczasem w Saitamie wszyscy wojownicy siedzieli przy stole. Przygotowywali się na wyprawę na planetę Deardia.

-Jesteście pewni? - pytał ciągle Len. Jednak nikt nie zamierzał zrezygnować. Zaszli przecierz tak daleko!

-Wydaje mi się że powinniśmy to jakoś uczćić!- stwierdziła Yumi. Jednak nikt nie odpowiedział. Każdy patrzałazamyślony w inną strone. Tylko Yumi nie była tym tak przejęta.

-Coś mało dziś się odzywasz. - powiedziała brunetka do Deisy. Jednak ona też nie odpowiedziała. Patrzała tylko w swoje ręce złożone na kolanach. Yumi westchnęła.

-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - krzyknęła i wreszcie wszyscy odwrócili się w jej stronę.

-Wreszcie - szepnęła Yumi - Słyszeliście co wogóle do was mówiłam? - zapytała wszystkich. Nikt nie odpowidział. Nie słyszeli.

-Wybacz Yumi. - przeprosiła Deisy.

-No więc mówiłam że powinniśmy to jakoś uczćić! Może damy naszej drużynie jakąś nazwę?

-Hm? Jaką? - zainteresowała się Runo

-Może "Super Wojownicy Superowej Gry W Bakugan W Której Gra Się Superowymi Bakuganami" ? - zaproponowała Deisy

-Cooo? Niee... To musi być coś unikalnego. Mam! Starzy Wojownicy Bakugan! - wymyśliła Yumi

-Bez urazy ale te dwie nazwy to totalna porażka. - podsumował Len -Może " Strażnicy Kryształu Lodu (Kōri no kurisutarugādian) "?

-Nieźle. Ale musi być zrozumiałe może Guardians of the Ice Crystal? Po angielsku. Będzie zrozumiałe dla wszystkich! - powiedziała Runo

-Mi pasuje. - krzknął Len a potem wszyscy inni.

-A więc ustalone! Lars powinna niedługo wytworzyć portal. Gotowi?- spytała Runo

-Gotowi! - odpowiedzieli wszyscy

PART 2 Edytuj

Wspólny okrzyk przerwało nagłe pojawienie się portalu.

-Już czas. - oznajmiła Runo

-Czego możemy spodziewać się na Deardii? - spytała Tigrerra

-Wszystkiego. - odpowiedział Len i wskoczył do portalu

-No to do bojuuu! - krzyknęła Julie i poszła w ślady Lena.

-Chodźmy bo zostaniemy w tyle! - wymamrotał Cody i razem z resztą skoczyli zaraz po Julie

Tymczasem w Vestroi

Natasza cała zapłakana klękała przed umaierającym bratem.

-Hoishi! Dlaczego... Dlaczego ty? Proszę nie umieraj! Ocknij się! Braciszku! Błagam...! Otwórz oczy! Nie umieraj... - łkała

-Czego się tak przejmujesz, siostrzyczko? Ten debil tylko truł Ci życie. - powiedział bezinteresownie Toshi

-Jak możesz tak mówić? On... On... To jest twój brat!

-No i co z tego?

-Zginęli nam rodzice a teraz jeszcze Hoishi... Jak ty możesz tak mówić?

-Powtarzasz się, siostrzyczko.

Natasza zaczęła płakać jeszcze głośniej. Łkając, wstała i zaczęła wychodzić z pokoju. Zatrzymała się przy drzwiach i powiedziała:

-Hoishi nie żyje.

Na Deardii

-Trochę tu strasznie. - stwierdziła Yumi

-I brzydko. - dodała Deisy

Młodzi Wojownicy znajdowali się w mieście zwanym Phue, rodzinnym mieście Lena. Nikt nie spodziewał się że Deardia jest tak zniszczona. Nagle przed wojownikami stanął pewien wojownik. Miał blond włosy i szczerze mówiąc... Wyglądał trochę na kujona.

-Nieproszeni goście? Nieproszonych gości trzeba zniszczyć! - oznajmił

-Daruj! - krzyknęła Deisy i stanęła na przeciwko przeciwnika.

Oboje stanęli na przeciwko siebie. Wyciągneli guntledy i oboje krzyknęli:

-Guntled, wystrzał mocy!

Narracja: Len Laure

Dla nas było to ledwo jedno mrugnięcie, dla nich - nie wiadomo ile minut. Jednak z tego co zobaczyliśmy wyszło na to że Deisy zwyciężyła. Zrobiła pierwszy krok do zwycięstwa!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki