FANDOM


14 maja 2012, Polska, godz: 6:58

- Mei, wstawaj! Trzeba pójść do sklepu! - usłyszałam niemiłosierny głos mojej mamy

- Niech Julka pójdzie! - odpowiedziałam i otworzyłam jedno oko, lecz po spojrzeniu na zegarek szybko je zamknęłam.

- Julia jest u koleżanki. Wstawaj, Mei, szkoda dnia! - krzyknął z dołu mój tata.

Powoli otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku.

- Naprawdę muszę? - zapytałam słodkim głosem rodziców

- Mei, nie kombinuj.

Ziewnęłam. Było jeszcze dość wcześnie, a ja już musiałam wstawać. To życie jest takie niemiłosierne. Powoli wstałam i się ubrałam. Heh, pierwszy dzień w mojej nowej fryzurze. Gdy załatwiłam wszystkie poranne obowiązki, szybko zbiegłam na dół. Na stole czekało już śniadanie. Jeśli chce zdążyć na bitwę muszę się pośpieszyć. Nagle ocknęłam się. Gdzie jest Tara?

- Tato, widziałeś może Tarę? - zapytałam licząc na to, że wie gdzie jest.

- Nie wiem, kochanie. - odpowiedział tata nie odrywając oczu od gazety

Włożyłam rękę do kieszeni i poczułam w niej coś kulistego. Wyciągnęłam to. Tak jak myślałam, to była Tara. Jeszcze spała. Powoli włożyłam ją z powrotem do kieszeni. Speedem zjadłam śniadanie i po chwili byłam gotowa do wyjścia.

- Co mam kupić? - zapytałam opierając się o ścianę.

- Ogórki - wymamrotał bezinteresownie tata.

- I tylko po to mam pójść?

- Tak, Mei.

Ziewnęłam jeszcze raz i wyszłam. Sklep był nie daleko stąd. Gdyby mi się chciało, to parę skoków ninja i jestem przy sklepie, ale tym razem nie chciało mi się nawet mówić. Weszłam do sklepu i wzięłam parę ogórków. W pewnym momencie spojrzałam krzywo na warzywa. Podeszłam do kasy, zapłaciłam, wróciłam, no i od razu obrałam kurs na Interprzestrzeń. Po drodze kupiłam sobie koktajl ,zrobiłam parę kroków i nagle pojawiła się przede mną ściana.

- Od kiedy tu jest ściana? - pomyślałam

Nagle usłyszałam, że ktoś do mnie podchodzi. Odwróciłam się, a przede mną stało trzech nieźle napakowanych facetów.

Plik:Mei12.jpg

- Jeśli ci życie miłe, oddaj całą kasę jaką masz - powiedział najbardziej napakowany z nich.

- Jeśli ci życie miłe, lepiej zmykaj - odpowiedziałam znudzonym głosem i wzięłam parę łyków koktajlu.

W tym samym momencie ten sam facet zaczął biec do mnie z pięściami. Bardzo przewidywalne. Gdy jego pięść miała już mnie uderzyć, złapałam ją swoją dłonią i ścisnęłam. Usłyszałam dźwięk łamanych kości.

-Ups, chyba trochę przesadziłam - powiedziałam sama do siebie.

Puściłam rękę chłopaka. Skoczyłam bez najmniejszych trudności na ścianę i zeskoczyłam na drugą stronę.

- To już drugi raz w tym miesiącu, co się z tym światem dzieje...

Po chwili usłyszałam kolejne kroki...

- No nie... Znowu oni? - pomyślałam.

Odwróciłam się. Całe szczęście to nie byli oni tylko Luke. Jak zwykle cały podekscytowany idąc do Bakuprzestrzeni. To typowe dla niego.

- Hejka - przywitałam się

- Hej, Mei - odpowiedział - Dzisiaj ty walczysz jeśli się nie mylę.
Luk4

Hej, Mei. To ty dzisiaj walczysz jeśli się nie mylę.

- I jeszcze masz wątpliwości? Dam popalić temu...Jak mu tam? Jackie...Tak, Jackie! Dam popalić temu Jackie!

- Pewnie!

Nagle zaczęłam słyszeć dziwny dźwięk... Tak jak by coś spadało albo leciało w naszą stronę. Z tyłu? Nie... Z przodu? Też nie... A może z prawej? Nie...Z lewej? Też nie! Z góry!

- Łuki, uważaj! - wrzasnęłam, lecz chłopak i tak nie miał czasu na zareagowanie, gdyż popchnęłam go mocno na bok... Hmm... Chyba za mocno, bo upadł na asfalt. Ale zawdzięcza mi życie, bo na jago miejsce coś spadło i jestem pewna, że jak zrobiło dziurę w asfalcie, to na pewno zrobiłoby dziurę w jego mózgu... O ile go w ogóle ma.

- Mei?! Co ty zrobi... Co to jest? Nie mów że to spadłoby prosto na moją piękną face - przeraził się Łuki.

- Hmm... Spadłoby. Nie musisz dziękować - zażartowałam sobie.

- Ale co to jest? Może bomba?

- Może... Chodź nie wygląda mi to na bombę. Pomyślmy... Jest małe, metalowe z wyświetlaczem. Nie ma się czego bać, chyba że hologram może zabić.

Luke powoli wstał i się otrzepał. Podszedł do urządzenia i przykucnął przy nim.

- Niezły gadżet. Dlaczego to musiało akurat spadać w moją stronę?

- Możesz nie zadawać tylu pytań? - westchnęłam i wzięłam urządzenie do ręki.

Nagle na wyświetlaczu stanęła Fabia w formie hologramu.

- Witaj ziemianinie. - zaczęła - Chciałam poinformować, że wspólne siły Gundalii i Neathii szykują się na podbicie Ziemi. Przylecimy na waszą planetę dokładnie 21 maja. Jest jednak jeden warunek. Będziemy walczyli bakuganami. Oto zacznie się Pierwsza Wielka Międzywymiarowa Wojna Bakugan!

I hologram zniknął.

Patrzeliśmy zdumieni w metalowe urządzenie, które właśnie oznajmiło że Ziemia będzie musiała stawić opór wspólnym siłom Gundalii i Neathii.

Cisze przerwało kichnięcie Łukiego.

- Trzeba o tym powiedzieć reszcie. - powiedziałam i zaczęłam biec w stronę Interprzestrzeni.

- Ej, zaczekaj! - krzyknął za mną Luke i też zaczął biec.

W bazie byli już wszyscy. Nasze nagłe wtargnięcie bardzo ich zdziwiło.

- Mei, Luke? Coś się stało? - zapytała Alex.
830px-Beyblade 4D Madoka close up

Me,Luke? Co się stało?

Byłam tak zdyszana, że nie mogłam mówić. Wyciągnęłam po prostu rękę, w której trzymałam metalową kulę.

Piter wstał z krzesła i wziął urządzenie do ręki. Gdy tylko wziął to do rąk, od razu wyskoczył hologram. Wszyscy z otwartymi buziami patrzyli na kulę. Od razu gdy hologram zniknął, Oskar nie mógł powstrzymać zdumienia.

- Gundalia i Neathia? Najazd? Na Ziemię? Nie mogę w to uwierzyć - wymamrotał.

- Faktycznie, dziwna sprawa - zgodził się David.

- Trzeba coś z tym zrobić - zaczął Piter - Na pewno nie możemy tego tak po prostu zostawić.

- Ale dlaczego Neathia nas atakuje? Nie rozumiem - westchnęła Ami.

- Gdzie to znaleźliście? - zapytał Oskar.

- O mały włos nie spadło na mój łeb - wtrącił Łuki.

- Naprawdę dziwne... - przyznała Alex.

- Trzeba zacząć działać. Mei, pozwolisz że zawieszę twoją bitwę? - usłyszałam głos Pitera.

- Tak... - odparłam - Trzeba się przygotować. Wydaje mi się że na początku trzeba przygotować graczy do ekstremalnej bitwy.

- To się da zrobić. Ostatnio pracowaliśmy nad nową areną specjalnie do takich walk przeznaczoną. Tylko na razie trzeba ją przetestować...

- Ja chcę walczyć! - zgłosiła się Alex

- Ja też! - krzyknął Luke

- I ja - wymamrotał David

- Też chcę walczyć! - powiedziała Ami

- No to ustalone - podsumował Oskii - Ami i Luke vs. David i Alex! Przeteleportujcie się na arenę M11.

- Arena już gotowa do bitwy? - zapytałam.

- Pewnie. Jest już stworzona.

Alex, Ami, David i Luke przeteleportowali się na arenę. Widzieliśmy ich na monitorze.

- Pole walki, start!

- Karta otwarcia! - rozpoczęła Alex - Werna, do boju!

- Walcz Drago! - Łuki wyrzucił Drago

Drago 2000 Werna 2000

- SMA! Działo Walkirii! - krzyknął Luke

Drago 3000 Werna 1000

- Nie dam się tak łatwo! SMA! Gwiezdny Pancerz Nieskończoności!

Drago 200 Werna 3800

- To miał być silny atak? SMA! Szklane Odbicie!

Drago 3800 Werna 200

- Bakugan, bitwa! Do boju Infinity Maylon! SMA! Barykada Aquosa!

Drago 3800 (blok) Werna i Maylona 2000

- SMA! Szafirowy Smok, Pancerz Nieskończoności!

Drago 1800 (blok) Werna 4200

- Drago!

Amidziwne

Co się dzieje?

- Bakugan, bitwa! Lessy... Hmm, co jest?

Nagle na arenie zaczęła się trząść ziemia. Piter zaczął coś klikać. A ekranie pojawił się napis: WARNING.

Oskar zaczął krzyczeć do zegarka:

- Arena się automatycznie kasuje! Uciekajcie!

Przyjaciele najprawdopodobniej usłyszeli, gdyż zaczęli się rozbiegać w różne strony. Bakugany wróciły do kulistej formy.

- Myślisz że teleportują się do Pustki? - zapytałam

- Nie wiem - odpowiedział Piter

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.