FANDOM


Moc Vestalii, rozdział 3 - Zasadzka

Cała szóstka bakuganów wraz ze swoimi partnerami ledwo co zdołała uciec z pałacu Kazurona i w tej chwili, po opuszczeniu portalu gdzieś na drugim końcu planety, mogli odsapnąć. Znaleźli się w dosyć spokojnej, zalesionej okolicy, chyba jedynej takiej na całej planecie. Kazuron nie zdołał dotrzeć tutaj i było to dosyć spokojne, szczęśliwe miejsce, pełne rozbudowanej fauny i flory. Młodzi Wojownicy rozłożyli się tutaj, by odpocząć i porozmawiać. Było wiele niezadowolonych min, Shun, Julie i Runo nie popisali się w tej walce swoimi pełnymi umiejętnościami.
- Jestem zbyt rozkojarzony, by walczyć! - mówił rozdrażniony Shun.
- Przepraszam, zamiast poznać nowe umiejętności Tigrerry, tylko myślałam o Vestalii. Trzeba było się bardziej zająć. - stwierdziła Runo.
- Ja nie jestem niczemu winna! - tłumaczyła się Julie - Ciężko jest wykręcić jakieś dobre ataki po takim czasie bez walk Bakugan! Nie jestem taka pomysłowa jak wtedy, gdy codziennie kogoś niszczyliśmy!
- Haha, już dobrze. - zaśmiał się Dan - Najważniejsze że wygraliśmy, prawda?
Gdy ta czwórka była zajęta, Marucho i Alice siedzieli koło Barona, Gusa i Klausa.
- Rozumiem, że oni mają wysokie poziomy mocy, ale mimo wszystko dziwne, że zdołali was pokonać. - powiedział Marucho - Co jak co, ale strategii im brakuje.
- Mają za to zakazane karty. Łatwo nam było pokonać ich raz czy dwa, ale za trzecim wstawali i przegrywaliśmy. Te mechaniczne bakugany mają dużo pary, a w połączeniu z niewiarygodnymi eksperymentami, nawet bez strategii mogą być groźnymi przeciwnikami.
- Dobrze, że pojawiły się tutaj Legendarne Bakugany. My poradzimy sobie z nimi bez mniejszego problemu. - dołączył się Dan.
- Mam żywą nadzieję, że tak się stanie. - zaśmiał się Gus - Pokonując najeźdźców, stworzymy na powrót pokojową planetę.
- Wygląda na to, że Ruch Oporu wrócił do pracy.
- A jakże!
- Dobrze, ale dzisiaj już nic nie zrobimy. Z samego rana dotrzemy do reszty. - powiedział zadowolony Klaus - Niech tylko usłyszą, co się stało. Młodzi Wojownicy wrócili do nas!
Wszyscy schowali się w pewnej grocie i wieczorem zasnęli. Cóż, może i nie był to komfortowy sen, jednak lepszy niż nic. Marucho nie wykorzystywał swojego wynalazku, ponieważ mógł wyjawić ich pozycje wrogom, dlatego bakugany w kulkowych formach były zmuszone zasnąć ze swoimi partnerami. Zorganizowano warty, co godzinę zmieniając się. Było wpół do czwartej, gdy Marucho i Preyas przechadzali się po okolicy. Nie byli oni jednak jedynymi osobami, które nie spały. Za to, wokół śpiących nagle pojawił się gaz, na który żaden z bohaterów nie zareagował, spali jak zabici. W tej samej chwili, nieznajomi w maskach zaczęli zbierać bakugany, jednego za drugim i nieprzytomnych wkładali do jakiś specjalnych reklamówek. Zaraz po tym, wzięli się za ludzi, kładąc ich na latających noszach i transportując w kierunku oczekującego nieopodal statku. Cóż, brakowało osób do zapełnienia noszy i nie było to tylko jedno pole dla Marucho.

W tym samym czasie, chłopak ze swoim bakuganem patrolowali okolice. Chwilowo nie zajmowali się sobą, gdy Marucho rozglądał się po okolicy, Preyas telepatycznie porozumiewał się z Elfin i Amazonem. Cóż, gdy u nich była noc, na Nowej Vestroi słoneczko świeciło i miał miejsce konkretny trening z wykorzystaniem bakuganów Aquosa, uczniów Preyasa. Bakugan w kulkowej formie rozmawiał z resztą.
- Więc ciepło się ubierzcie, żeby was epoka lodowcowa nie napadła. Umm... Tak... Ta, jasne. Paa! - mówił Preyas ze swoim stałym, zabawnym tonem. Po chwili zwrócił się już do Marucho - Ah, ta młodzież. Gadaliby cały dzień, rozdzwonią mi minuty. Najlepsze jest to, że po ewolucji jeszcze lepiej mogę się z nimi porozumiewać! To wspaniałe.
- Cieszę się twoim szczęściem, Preyas. - mówił Marucho - Cóż, tutaj czysto. Możemy wracać i zrobić następną rundkę.
- Sie wie.

Partnerzy zaczęli wracać, gdy nagle nastąpiła w ich okolicy eksplozja.
- Co się dzieję!? Preyas, chodź do mnie! - zdenerwował się Marucho. Preyas posłusznie i szybko podleciał do jego ręki. Bardzo możliwe, że będzie w tej chwili potrzebny.
Podbiegli w miejsce eksplozji. Zaraz po tym zobaczyli Klausa, a przed nim bakugana Aquos Skorpiona. Walczył z mechanicznym bakuganem pułapką, którego wojownik pamiętał, był to Fortress Pyrusa. Cóż, pojedynek rozwijał się na bardzo niskim poziomie i by pomóc przyjacielowi, Marucho wysłał swojego Preyasa do walki.
- Bakugan, bitwa! Wave Preyas! - krzyknął, rzucając swoim bakuganem.
- Marucho! Nasi przyjaciele są uwięzieni, zamiast się wygłupiać, mogłeś patrolować!
- Co!? Niemożliwe! Cały czas skupiałem się na patrolu, to niemożliwe, by ktokolwiek się tutaj pojawił!
- A jednak.
- To już nieważne, powstrzymam ich! Preyas, atakuj!
- Fortress, ha? Bój się przed potężnym Wave Preyasem! Rozgniotę cię na proch, dzieciaku!
Preyas ruszył na bakugana pułapkę, zaatakował ją, podczas gdy z boku pojawił się znajomy głos.
- Marucho, uciekaj! - krzyczał Klaus. Cóż, było to dziwne przeżycie dla Młodego Wojownika. Klaus stał praktycznie tuż koło niego, podczas gdy chłopak słyszał jego głos z oddali. Co się właściwie dzieje? Marucho niepewny odsunął się od Klausa, gdy blisko coś się zbliżało. Tymczasem, Preyas bez problemu pokonał mechanicznego bakugana.
- Klaus, co się dzieje!? - Marucho był zbity z tropu.
- Niemożliwe, to po prostu niemożliwe! - wściekł się mężczyzna, gdy przed nimi zatrzymał się dziwny pojazd. Siedziały na niej 2 osoby, Mira Clay oraz Klaus von Hertzon.
- Marucho, odsuń się od tego oszusta! - krzyknął nowoprzybyły Klaus.
- Nie słuchaj go! - powiedział ten, który walczył z Fortressem.
Marucho widział podwójnie, widział dwóch Klausów i nie wiedział, jak zareagować. Wszystkim przyglądali się Preyas i Skorpion. Wyglądało na to, że oryginał nie zamierzał długo przeciągać, dlatego wyciągnął przed siebie bakugana w kulkowej formie. Ten otwierając się, powiedział łagodnym głosem: - Witaj, Marucho. - była to Syrenoid. Wszyscy zwrócili się ku oszustowi.
- I jak zamierzasz się wytłumaczyć? - spytał Marucho. W tej samej chwili, Preyas zawył i upadł na kolana. W jego udo wbił się kolec Skorpiona, a jego jad z łatwością osłabił Preyasa. Wtem prosto w niego trafiło kilka pocisków wystrzelonych z daleka, były to inne Fortress. W ten sposób, bakugan trafił do kulkowej formy. Klaus-oszust w jednej chwili przemienił się, stał się na powrót pewnego typu kosmitą. Wykonał zwinny skok, wyskoczył przed Marucho i złapał Preyasa w kulkowej formie, po czym zaczął go wpakowywać do jakiejś reklamówki, po drodze uciekając. Był bardzo szybki, dlatego Mira krzyknęła: - Marucho! Wskakuj!
Chłopak szybko wysłuchał jej i wsiadł na ostatnie miejsce, a pojazd ruszył za nieznajomym. Okazało się, że wojownicy znajdują się w ciężkiej sytuacji. Wszędzie dookoła znajdowały się bakugany pułapki Fortress, jednak wszystkie wyglądały na silniejsze, niż zwyczajne, jakby lepszy model. To nie to samo, z czym walczył Preyas. Niektóre z nich strzelały do wojowników, jednak Mira zwinnie omijała każdy strzał, szybko zbliżając się do złodzieja.
- Mam na niego sposób! Uważajcie na swoje bakugany. - powiedział Marucho, wyciągając antenę. Chciał, by nieprzytomny Preyas wrócił do swojej formy. Aktywował ją, gdy byli blisko przeciwnika, jednak nic się nie stało - Niemożliwe! On musi wykorzystywać coś w tej folijce. Sygnał nie dociera do Preyasa! Nie wraca do swojej formy!
- To nie będzie konieczne. - mówił Klaus, wyciągając kartę. - Bakugan, bitwa! Bakugan, start! Królowo Lodu Syrenoid, wzywam cię!
Na polu walki pojawił się syreni bakugan, jednak nie był to ten sam, którego Marucho znał. Syrenoid była teraz o wiele silniejsza.
- Iluzja Wody! - Natychmiast gdy bakugan pojawił się na polu walki, Fortressy zaczęły ją atakować. Syrenoid skrzętnie wpłynęła w podłożę i zaczęła zbliżać się do swojego celu. W tym samym czasie, Mira zaczęła napierać na złodzieja Preyasa swoim pojazdem.

Pole walki wyglądało dosyć prosto. Tuż koło miejsca, w którym spali wojownicy, znajdował się jeden futurystyczny, duży helikopter. To właśnie tam biegł nieznajomy i zapewne tam znajdowała się reszta wojowników. Dookoła znajdowało się z dziesięć Fortressów.
- Podwójna supermoc, aktywacja! Krystaliczny Słup i Wodna Kula! - w kierunku jednego bakuganów pułapek poleciał, wychodzący z podłoża słup stworzony z lodu. Uderzył w niego z pełną siłą, powalając i pokonując go. Zaraz po tym, Syrenoid przepłynęła wewnątrz niego, by wyskoczyć na następnych przeciwników. Słup szybko został zniszczony, ale ona była już wtedy bezpieczna. Dookoła niej pojawiła się niebieska aura, która wyleciała z niej prosto przed siebie, tworząc sporą oblodzoną kulę. Uderzyła ona w pierwszego Fortressa i, gdy ten wrócił do kulkowej formy, popękała i zniszczyła się, wypuszczając z siebie strumień wody, który dosięgnął następną dwójkę. W tym samym czasie, do akcji ruszyła Mira, wyrzucając ponad siebie bakugana, który za chwilę pojawił się za plecami wszystkich.
- Leśna Wilda, walcz! - w tym samym czasie, dziewczyna nadal napierała na przeciwnika swoim pojazdem. Cóż, chociaż Mira poruszała się zwinnie, to jednak tamten miał lepszą zwrotność i nie sposób było go dosięgnąć - Wiesz co robić, Wilda! - krzyknęła Mira, dalej próbując dosięgnąć przeciwnika. Byli już blisko helikoptera. Wilda, za zgodą swojej partnerki, wziął się za robotę samodzielnie.
- Furia Pięści! - Wilda wyciągnęła pięści w stronę swoich przeciwników, po czym wypuściła z nich wiele pocisków, przypominając owe pięści. Ataki nie były stuprocentowo skuteczne, jednak w tej fali pocisków nietrudno było zostać trafionym. Następnych czterech Fotressów zostało pokonanych, a wtedy wszyscy byli już praktycznie pod helikopterem. Wtedy, niespodziewanie Mira zatrzymała się.
- Mira! Co ty robisz!? - zdenerwował się Marucho - Uratujmy Preyasa!
- Spokojnie, Marucho... - mówiła Mira, gdy nagle Klaus ruszył do akcji, krzycząc: - Lodowe Zapieczętowanie!
Niespodziewanie, spod ziemi wyłoniła się Syrenoid. Bakugan dosłownie przeszedł przez nieznajomego złodzieja, by znowu wpaść "do wody", to jest pod ziemię. Na miejscu pojawił się całkowicie zamarznięty przeciwnik.
- Wspaniale! - krzyknął chłopak, gdy nagle helikopter wystartował, szybko wzbijając się do góry. - Nie! Tam musi być reszta!
- I są tam. Musimy się śpieszyć! - krzyknął Klaus - Mira, szybko!
- Za późno! Nie wzbijemy się tak wysoko!
- Nie! Musimy coś zrobić!
W tym czasie Wilda i Syrenoid pokonali ostatnią dwójkę.
- Idź po swojego Preyasa! - krzyknęła Mira, gdy zatrzymała się koło zamrożonego przeciwnika. Preyas znajdował się z boku. Nie było już paczuszki, w której był, mimo wszystko nie wyglądało, jakby mu samemu się coś stało.
- Preyas! Preyas!! - krzyczał Marucho, łapiąc swojego bakugana do rąk. Ten przez chwilę się nie odzywał, jednak zaraz się przebudził. Cóż, działanie Skorpiona, dosyć słabego bakugana, nie mogło być dla Preyasa dużym problemem.
- H-Hę? - kulka otworzyła się, a Preyas powiedział: - Czyżbym się zdrzemnął?
- Nie ma czasu na drzemkę, tam właśnie odlatują nasi przyjaciele!
- Co? Gdzie!? Co mnie ominęło? Dlaczego zawsze śpię w najlepszych scenach!?
Marucho aktywował swoje urządzenie i nagle Preyas wrócił do swojej pełnej formy. W tej samej chwili, do reszty podeszły dwa pozostałe bakugany. Były one sporo niższe od Preyasa, a wszyscy trzej czuli różnice sił.
- Nieprawdopodobna siła, Preyas.
- Cóż mogę rzec... Haha! Mówcie mi Legendarny Preyasie! Mam energię domeny Aquosa i po kapce wszystkich bajerów, które Drago zbierał przez te lata. Jestem koksem!
- Nie wątpię. - powiedziała Syrenoid.
- Preyas, szybko! Musimy dogonić ten helikopter!
- Jasne, wskakuj młody!
Preyas wziął Marucho na barki, po czym powiedział: - Chodźcie wszyscy!
- Nie czekaj na nas. - stwierdził Klaus - I tak cię nie dogonimy!
- Jest w tym trochę prawdy, idziemy Marucho!
Zostawiając za sobą dwójkę, Preyas ruszył biegiem w stronę helikopteru. Cóż, ogromny bakugan o wielkiej mocy dał sobie radę i dogonił ponaddźwiękowy helikopter. Złapał go jak zabawkę i powiedział: - Witam państwa, w wyniku awarii silnika będziemy lądowa... ODDAWAJ MI MOICH KUMPLI!
Cóż, pilot najwidoczniej nie był sojusznikiem Preyasa i zaatakował go z broni w helikopterze, jednak żadna z tych kulek nie zrobiła wrażenia na Preyasie. Ten tylko potrząsnął helikopterem, a zaraz wypadli z niego młodzi wojownicy, spadając mu na rękę. Marucho ześlizgnął się na dół i szybko odnalazł paczuszki ze wszystkimi pięcioma bakuganami. Wtedy, Preyas wypuścił helikopter, mówiąc: - A teraz idź sobie, zmiataj komarku.
Gdy ten uciekał gdzie pieprz rośnie, Preyas odłożył wojowników i wszyscy odczekali na pojawienie się Miry i Klausa.

Koniec rozdziału trzeciego. Wielka ucieczka

Porównaj wydanie 3 z poprzednikami
Wydanie 1 > Wydanie 2 > Wydanie 3

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.