FANDOM


–Wow! - wykrzyknęła Alex po ponownym powrocie do Anglii. To było jak wejście w sam środek tornada- ten ogromny wir i oślepiający strumień światła- trudno było uwierzyć, iż działo to się naprawdę. Na szczęście, podróż obyła się bez nieprzyjemnych niespodzianek i już po paru sekundach 15-latka leżała na leśnej ścieżce, tuż przed główną bramą cmentarza. Słońce chowało się już za horyzontem, a dookoła niej porozrzucane były dokumenty nauczycielki, które dziewczyna miała dostarczyć pod podany adres…

~ Opening ~

–Huh, a co to? Czyżby Wybranka jednak odrzuciła swoje przeznaczenie? - odezwał się jakiś głos w ciemności, a chwilę potem wyłoniły się również czerwone ślepia, podobne do tych u wcześniej napotkanej na pustyni bestii, tyle, że o wiele większe. - Cóż, to i lepiej dla mnie!

Potwór skierował w stronę nastolatki jedną ze swoich łaps i chwycił Alex w szpony. Dziewczyna poczęła piszczeć niemiłosiernie, czuła jak jej ciało płonie żywym ogniem. Nie wiadomo co by się dalej stało, gdyby w tym momencie 15-latka nie wybudziła się z koszmaru. Przerażona usiadła na łóżku, a po jej policzkach spłynęły łzy. To był kolejny, zły sen. Szatynka znajdowała się w dawnym pokoiku na poddaszu. Czyli to wszystko nie działo się naprawdę? Nigdy nie wpadła do portalu i nie przeniosła się do Egiptu? I co najważniejsze: czy historia o, jak im dam było- Wybrańcach, też jej się przyśniła? Możliwe, że tak, ale młoda Bailey odczuwała pewne zmiany, które zaszły w jej zachowaniu. Ciągle chodziła w głową chmurach, sprawiała wrażenie, jakby nie spała od paru dni. Jednego poranka zdolna była do zbicia ponad pięciu rzeczy. Nawet rodzice nie poznawali własnej córki! A prawdziwe kłopoty dopiero nadciągały…

Przez kolejne dni - co było dla niej nowością - Alex nie mogła zmrużyć oka. Ciągle myślała o przepowiedni, nocach spędzonych pośród piasków Egiptu i o tym przerażającym stworzeniu, które nawiedzało ją tylekroć, ilekroć próbowała udać się w Objęcia Morfeusza. Wstał piękny, słoneczny poranek.

Kalendarz 15-latki wskazywał na 3 lipca. Szatynka leżała na środku łóżka wpatrując się w jasny sufit. Już od ponad tygodnia nie wychodziła z domu, więc wyglądała na obłożnie chorą. Tego dnia po raz pierwszy, zgodnie z zaleceniami opiekunów, zdecydowała się trochę dotlenić i opuścić swoją „norę”. Nieprzytomnym wzrokiem zaczęła przeglądać ubrania, szykując dla siebie odpowiednią kreację. Po kilkunastu minutach przeszukiwania szafy, zdecydowała się na kolorowy T-shirt i błękitne spodenki do kolan. Przechodząc przez kuchnię, sięgnęła po dwa tosty i ruszyła w stronę Central Parku. Cały czas jednak towarzyszyło jej dziwne uczucie, że przydarzy się coś złego…

Mijała kolejną uliczkę, przy której dzieciaki grały w Bakugan’y. Mimo zakazu, zatrzymała się na chwilkę i popatrzyła z zaciekawieniem na młodych wojowników.

–Tym razem nie przegram! - krzyknął jeden z nich.

–Akurat, zobaczymy! Bakugan, bitwa! - odparł drugi i obaj rzucili niewielkie kuleczki. Nawet dla tak niedoświadczonej osoby jak Alex, ta gra zdawała się inna od reszty tego typu zabaw. Zdawało jej się przez moment, że słyszy głosy Bakugan’ów. Nie chciała jednak, więcej myśleć o egipskiej przygodzie, więc potrząsając głową, ruszyła dalej. Gdy dochodziła do głównej bramy parku, ciemne chmury zasłoniły słońce. Zaraz potem lunął deszcz.

–No tak, tylko tego brakowało… - mruknęła szatynka i zarzuciła na siebie granatowy bezrękawnik, który wzięła na wszelki wypadek. Następnie obróciła się na pięcie i zaczęła biec z powrotem do domu położonego przy alei bzów. Wybrała jeden ze skrótów, który tylko ona i jej najlepsi przyjaciele znali. Wielkim susem przeskoczyła na drugą stronę ogrodzenia, zaczepiając przy tym bluzą o wystający drut. – Pięknie, będę się musiała jeszcze w krawcową pobawić…

Po kilkunastu minutach 15-latka dotarła do celu i wpadła cała mokra.

–Mamo już jestem! - krzyknęła na całe gardło, jednak nikt jej nie odpowiedział. - Ale miałam pecha, tylko dotarłam do parku i deszcz lu… - przerwała wchodząc do salonu. Na kanapie siedzieli jej rodzice. Po policzkach matki płynęły łzy, a ojciec próbował ją uspokoić i dodać otuchy. Dziewczyna nie musiała nawet zadawać pytania, bo od razu otrzymała odpowiedź:

–Twoja babcia… zasłabła i… zabrało ją po-pogotowie… Podejrzewają, że mógł być to za-zawał… - wydukała płacząca kobieta, próbując się uspokoić. Więcej szatynka nie chciała słyszeć, to jej wystarczyło. Osłupiała, powtórnie odkręciła się i porwała kurtkę. Następnie wybiegła, chwytając za stojący niedaleko rower- zupełnie zapominając o dziurze w bezrękawniku. Migiem popędziła w stronę pobliskiego szpitala. Wprawdzie w okolicy było około 3 dużych punktów medycznych, lecz jakaś nieznana siła kierowała Alex. Jej intuicja się sprawdziła. Pielęgniarka pracująca w recepcji sprawdziła rejestr izby przyjęć i poleciła iść za sobą. Nastolatka bez chwili zastanowienia pomaszerowała za recepcjonistką. Kobieta wskazała na pokój 506 i kazała nie przemęczać pacjentki, gdyż nie zidentyfikowano jeszcze u niej typu choroby. Ostatnia informacja tylko obiła się o uszy 15-latki, która uchyliła prędko drzwi i wparowała do pokoiku. Serce jej się kroiło, gdy zobaczyła babcię leżącą na łóżku szpitalnym. Z jej zamkniętych oczu, dziewczyna wywnioskowała, że musi być nieprzytomna. Powolnym krokiem posunęła się nieco do przodu i usiadła na krzesełku koło staruszki. Przez okropną pogodę, jej powieki również stawały się coraz cięższe, aż w końcu na parę minutek się przymknęły. […]

Obudziło ją dopiero dźgnięcie w bok. Alex o mało nie spadła z krzesła, krzycząc coś, co przypominało nawoływanie Indian (cytuję: „Yahaya!”). Okazało się, że sprawcą pobudki była jej własna babcia.

–Wiesz co, wstydź się młoda kobieto! - odrzekła starsza pani i udała obrażoną. - Jeżeli przyszłaś do mnie tylko sobie pospać, to możesz już iść!

–Ba-Babciu?! - wydukała szatynka. - Ale jak Ty…

–Ale masz barani wzrok! - zaśmiała się babcia Alex i poczochrała włosy wnuczki. - Nie martw się o mnie, tak ze mną źle nie jest. Przekaż rodzicom, że ich pozdrawiam i idź się pobawić z koleżankami. Już przestało padać i znowu wyszło słońce, a przecież masz wakacje, prawda?

–Chyba masz rację… - mruknęła cicho nastolatka, jednak nie miała zamiaru nigdzie się ruszać.

–Coś Cię dręczy…? - nie brzmiało to jak pytanie, raczej jak zdanie twierdzące.

–W sumie to tak… - odparła dziewczyna - może to dziwnie zabrzmi, ale coś nie daje mi wciąż spokoju. Najkrócej mówiąc: wpadałam niechcący w jakiś portal, trafiłam do świątyni z dziwnym stworem i jakąś czwórką innych nastolatków, opowiedzieli mi jakąś niedorzeczną historię o Wybrańcach, okazało się, że jestem w Egipcie, odeszłam, zostałam zaatakowana przez jakąś walniętą bestię i ledwo uszłam z życiem…

Powiedzieć to wszystko ja jednym oddechu, to nie lada wyczyn. Z braku powietrza Alex zrobiła się nieco czerwona na twarzy. Jednak jej babcia nie zdawała się być zaskoczona. Wręcz przeciwnie, jedyne co się u niej zmieniło to brak codziennego uśmiechu.

–To wcale nie jest niedorzeczna historia - to twoje przeznaczenie… - odrzekła staruszka, a 15-latka skamieniała. - Ja również byłam kiedyś jedną z Wybrańców, jak wiesz ten obowiązek przechodzi co dwa pokolenia. Zrezygnowałam z posady, kiedy się urodziłaś. Te wszystkie historyjki, które Ci opowiadałam nie były zmyślone - opowiadałam Ci to co sama przeżyłam. Miały na celu przygotować Cię do roli wojowniczki. Jednak nie sądziłam, że to nastąpi tak szybko…

–Ale babciu, przecież od zawsze zakazywano mi gry w te dziwne kulki…

–To, że Ci tego zabroniono było po części moją winą! - przerwała emerytka. - Twoja mama o tym wiedziała, bo przekazałam jej treść przepowiedni. Powiedz, nie śniło Ci się ostatnio coś bardziej przerażającego niż kiedykolwiek indziej?

–W zasadzie to tak - jakiś ogromny potwór, który próbował mnie schwytać… Ale co to ma do rzeczy? - spytała nerwowo szatynka, już prawie krzycząc.

–Jest gorzej niż myślałam… - zaniepokoiła się babcia Alex - Proszę, podaj mi tę niewielką szkatułeczkę, która leży w mojej torebce - Alex posłusznie wyjęła małe pudełeczko. - Kazałam twojej cioci przywieść tą rzecz. Wprawdzie miałam Ci to dać dopiero, gdy osiągniesz 18 rok życia, ale w obecnej sytuacji o wiele bardziej się przyda.

Kończąc swoją wypowiedź, uchyliła wieczko skrzyneczki, a oczom 15-latki ukazała się czerwona kulka ze srebrzystymi zdobieniami. Dziewczyna nie wiedziała co ma powiedzieć.

–To Chance Dragonoid, niegdyś mój Bakugan Strażniczy. A od teraz, należy On do Ciebie… - dopowiedziała staruszka i podała Go wnuczce. Bakugan rozbłysnął złocistym światłem, a Alex poczuła, jak tworzą się między nimi więzy. Nie sposób było to uczucie opisać. - Masz mało czasu, musisz jak najszybciej odnaleźć swoich przyjaciół i ich ocalić!

–Ale jak ich znajdę?

–„Serce Ci podpowie, a Bakugan dopomoże” – zacytowała babcia nastolatki. - A teraz idź już!

–Ale…

–Żadnych „ale”! A sio mi stąd! - rzuciła emerytka pół żartem, pół serio. Alex uśmiechnęła się niepewnie i uściskała mocno babcię. Następnie wybiegła prędko, machając na pożegnanie.

–Ah, ta dzisiejsza młodzież… - westchnęła starsza kobieta, kładąc się z powrotem na poduszki i odpoczywając.

-Nie wiem gdzie jesteście chłopaki, ale jedno jest pewne: teraz to ja uratuję Wam tyłki! - pomyślała, przyciskając nieco otrzymaną kulkę. Bakugan, poznając jej zamiary, otworzył nowy krąg światła, w którym po chwili oboje się znaleźli.

Dopiero później, Alex uświadomiła sobie, że przez to całe podekscytowanie, zapomniała po co tak naprawdę przyszła - nie zapytała się nawet jak jej babunia się czuje. Lecz, o dziwo, najważniejsze stało się dla niej odnalezienie reszty Wybrańców. A co u nich działo się w tym czasie, to już zupełnie inna historia!

Chance Dragonoidzie i Ty, Bogini Izydo, proszę, miejcie pod opieką moją wnuczkę, która właśnie wkracza na nową drogę życia.

~  Słówko od Autorki ~

Uff, troszkę się rozpisałam. Ten rozdział zdawał mi się z początku nieco nudnawy, a potem przerodził się w Modę na Sukces xD Tak czy siak, cieszę się, że udało mi się go wreszcie opublikować i przełamać tą barierę. Zawiera sporo ważnych, psychologicznych dialogów, które ciężko było przetłumaczyć, więc musiałam je ponownie opisać. Dziękuję, że wciąż czytacie SOBR, mimo tak długiej przerwy.

Do zobaczenia w kolejnym odcinku! ^^

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki