FANDOM


Wstałem z łóżka. Mój pokój materializował się na podstawie moich potrzeb. Przy oknie leżał stalowy dwumetrowy kij. Udało mi się znaleźć na nim mały panel. Jeden z przycisków składał go do rozmiarów dłoni. Użyłem go i schowałem broń do kieszeni. Wyjrzałem przez okno. Niebo dalej było bezchmurne. Było dużo wody po kilkumiesięcznym deszczu. Wiele miast zalała powódź. Metrologowie jednak ostrzegają przed meteorytami na tyle wielkimi, aby po przejściu przez atmosferę Ziemi były w stanie dokonać spustoszeń.

Państwa zaczęły losować ludzi, którzy zostaną zabezpieczeni w schronach, reszta natomiast musiała liczyć na szczęście. Liczbę tych, którzy mieliby przeżyć szacowano na około 500 milionów. Nagle ponownie zaatakował mnie silny ból głowy, jednak tym razem nie padłem na podłogę. Moja podświadomość zaczęła kierować ciałem podczas gdy ja stałem na płaszczyźnie kilku świadomości połączonych specjalnym kanałem. Nie wiem kto wezwał mnie do rozmowy, ale musiała to być osoba o wysokim stopniu świadomości świata poza czasoprzestrzennego.

Stałem, hmm, albo raczej byłem przed znaną mi postacią. Moja wyobraźnia na podstawie wspomnień zbudowała obraz Lorda Bane'a, demona który zdołał przejąć moc jeźdźca apokalipsy, Zagłady. Po mojej prawej stronie stała inna postać. Nie wyczuwałem w niej absolutnie niczego, nie istniała, jeszcze...

- Całkiem sporo poczyniłeś obserwacji w kilka chwil, Inuictusie - odezwał się demon zbliżając swoją płonącą czaszkę w moją stronę. Jego oczodoły zaiskrzyły złotym światłem - Ciekawe oraz dziwne, wyrwany z poczucia czasu nie powinieneś czynić obserwacji aby coś wiedzieć. Cóż, przyjrzę się temu później

- Racja, wolałbym wiedzieć po co mnie ściągnąłeś - powiedziałem do większego ode mnie gościa - W końcu nie sprowadziłbyś mnie tu bez powodu i to znaczącego

- Heh, śmieszne są wasze różnice, jedni są porywczy, inni zaś opanowani - rozwodził się demon - Jedni owijają w bawełnę, drudzy zaś bezpośredni

- A celem twoich rozważań jest?

- Myślałem, że porozmawiamy trochę, ale skoroś taki uparty, to przejdę do sedna sprawy. Widzisz, mój przywódca ma pełen wgląd do poczynań Apocalipsusa. Dla szefa jego cel jest zbyt niebezpieczny, dlatego dostałem wolną rękę co do środków w jaki ma być powstrzymany...

- I tutaj pojawiam się ja ze skazą, która jest dla was przydatna, esencją Nighterusa, która jest antagonistyczna względem Apa oraz Okiem Feniksa, które daje mocnego kopa

- Dokładnie. Dobrze, że trafił mi się taki pierwszak, który jest w stanie używać tego co ma pomiędzy uszami - kontynuował Bane - Zdążyłeś już zauważyć tę istotę po twej prawicy. Stwierdziłeś, że jeszcze nie istniała. Cóż, to bardzo duży skrót myślowy, ale powiedzmy. Jest to jedna z form Czempiona Zła, które mam na własność od niego

- Skąd masz coś takiego i kim jesteś, że pokonujesz jeźdźca apokalipsy jakby to była gałąź?

- Hmm... powiedzmy, że kimś, kto nie lubi z góry narzuconych reguł, ale pewne rzeczy jest w stanie zaakceptować, gdy są dobre pomimo ich niezrozumienia - odparł

- Rozumiem o co ci chodzi

- Wiem, znam twoje dylematy, tak naprawdę wiem o tobie więcej niż ty sam. Ale mniejsza, wracam do tematu, abyś ponownie nie musiał mnie o to prosić, chcesz tego. Ta oto postać, to nie tylko jedna z form cielesnych jednego z potężniejszych, ale także jedna z twoich form, którą możesz ode mnie otrzymać

- W czym tkwi haczyk? - spytałem pełen niepewności

- Cóż, jest to forma szaleństwa - pokazał mi ciało stwora. Było silne. Oddychało tak szybko, że człowiek ledwie byłby w stanie to zauważyć. Jego ruchy były zwinne, silne, precyzyjne i zabójcze. Ciemnoczerwono skóra oraz wiele dodatkowych kończyn wyrastających na wezwanie. Polimorfia. Ta postać była potężna, jednakże odpychało mnie jedno, w jej żyłach płynęła demoniczna krew - Furia charakteryzuje tego nas

- Nas?!

- Owszem, cóż może trudno to dostrzec, ale skazę posiadają nie tylko ludzie, ale także my, lub nawet rośliny i zwierzęta. Nie posiadałbym tej formy, gdyby nie była przeznaczona dla takich jak my. Daję ci możliwość uratowania ludzkości, to należy do twoich obowiązków jako Nighterusa. To wynika z twoich poglądów i racji. Nie spróbujesz?

- Oferujesz mi szaleństwo... - wymamrotałem

- Oferuję ci możliwość jakiej nikt inny nie ma. Nie ma osoby, która byłaby w stanie pokonać Apocalipsusa. Misja mojej drużyny jest z góry skazana na niepowodzenie, ale nie mogę wrócić do Nebirosa z pustymi rękoma. W sumie możesz zapomnieć o waszym planie wygnania intruza, ma zbyt wiele wad i luk, a poza tym, sporą jego część poznał Obłok Khanv podczas szpiegowania Zeroxa w ostatnich dniach. Nie ogranicza mnie coś takiego jak czas, więc możesz dostać ode mnie tę formę w dowolnej chwili, powiem ci jeszcze co chcę w zamian. Jest pewna osoba, nazywa się Mag Mel. Ten impertynenta skompromitował mnie, a ja mam, że tak powiem, związane ręce. Chcę, abyś przyprowadził go przede mnie, aby odpowiedział za moje krzywdy.

- Co takiego zrobił?

- Musiałem dać mu się pokonać na oczach człowieka - odpowiedział z wściekłością. Wraz z tym jego ogień żarzył się mocniej. Jednak zauważyłem, że szybko ochłonął - Nieważne, powiem ci jeszcze jedno. Kartar ma jeszcze jedną funkcję, dość istotą. Jego serce jest kluczem do Rdzenia Zatracenia, jak wiesz, tylko z jego pomocą można złożyć Oculus Mundi

Zanim jednak zdążyłem spytać się o cokolwiek, moja świadomość wróciła do rzeczywistości. Minęło jakieś 40 minut od mojego obudzenia. Stwierdziłem, że za mało wiem, aby się w ogóle nad tym zastanawiać, a poza tym nie miałem na to ochoty, więc postanowiłem zająć się tym w innym czasie.

Wyszedłem z mojego pokoju i poszedłem korytarzem do wnęki kuchennej. Przy stole siedziała Maja i Dancer, którzy jedli śniadanie. Przywitaliśmy się, jednakże najwyraźniej nie byli skorzy do rozmowy ze mną. Pewnie nadal odczuwali do mnie wstręt za manipulowanie wieloma ludźmi jedynie w celu, aby powstrzymać jednego z demonów, którego idee były dość nieprzychylne dla pewnych osób, a w tym mnie. Otworzyłem lodówkę, jednakże nic tam nie znalazłem, więc wyjąłem chleb. Był on jednak niespotykany.

Generał najwidoczniej miał dostęp do nieskażonej żywności. Bez żadnej chemii, dodatkowo prawdopodobnie ten chleb to jego własna produkcja. Nalałem przezroczystej i świeżej wody do szklanki. Zarówno smak świeżego pieczywa jak i czystej wody ze strumienia był dobry. Nagle wpadł jeden z zauszników Generała i kazał nam szybko stawić się w głównej sali. Minęło półtorej minuty i wszyscy znajdowali się w miejscu obrad. Generał siedział już na swoim zaszczytnym miejscu. Jego mina była wielce poważna.

- Słuchajcie, wydarzyło się coś dziwnego - zaczął, wstając - Kartar pojawił się jakieś 20 minut temu, żeby w końcu spaść i stać się częścią współczesnego nam świata. Oczywiście wielu zaczęło się zastanawiać co to za miejsce. Jeszcze nie schronieni dostojnicy rządowi kazali zbadać tę sprawę. Nie wiedzieli jednak, że miasto ma system obronny...

- Każdy nierozpoznany nie mógł pożyć wystarczająco długo, aby opowiedzieć o tym co ujrzał - kontynuował nasz tymczasowy przywódca - Mała grupa zwiadowcza po dotarciu do bramy miasta, uszczupliła się o 3 członków już tam. Nagle błyskawica uderzyła w nich. Co prawda nie zginęli, jednakże ich ciała momentalnie zniknęły. Tak naprawdę są w lochach Kartaru skąd wyjdą dopiero, gdy dojrzeją do odpowiedniego poziomu świadomości.

- Oczywiście to okazja dla Apocalipsusa - zabrałem nagle głos - Serce Kartaru jest kluczem do Rdzenia Zatracenia

- Kluczem jest Kartar? - zdziwił się starszy pan - Jak to możliwe i skąd o tym wiesz? Moje lata poszukiwań nic nie dały, aż tu nagle przybył taki dzieciak, który wie o pewnych rzeczach więcej niż ja...

- Przyzwyczaj się, że pewni ludzie mówią mi o pewnych sprawach z racji tego kim jestem i z racji mojej misji, dzięki której jestem nietykalny, ale i ja nie mogę nic robić, aż do ostatecznego starcia...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki