FANDOM


W miejscu gdzie Rada Centralnej Galaktyki walczyła z demonami nastąpił wielki wybuch zdmuchując wszystko co się dało. Członkowie rady zaś wytworzyli barierę ochronną, dzięki której przeżyli, jednak stworzenie tak potężnej tarczy kosztowało ich wiele sił witalnych przez co niemal wszyscy padli nieprzytomni. Nadal stał Zychfryd, w którego oczach dosłownie płonął ogień. Nagle z kilkudziesięciu metrów z góry zleciał Morgan kończąc skok na lekko ugiętych nogach.

- Kapitanie, mogłeś nas przynajmniej ostrzec, że planujesz coś takiego - zaczął członek rady

- To była dość krytyczna sytuacja i nie chciałem ryzykować - odparł Morgan, który teraz był w poszarpanym i przypalonym w wielu miejscach ubraniu - Kasurso to bardzo potężna umiejętność, co prawda teraz boli mnie głowa, ręka, noga, paznokieć, wątroba, śledziona, tarczyca, tchawica, dwunastnica, jelito cienkie, nerw łączący oko z płatem potylicznym, mięsień poprzecznie prążkowany, lewa komora ssąco-tłocząca, 3 ścięgna, skroń, brew, włos na klacie, płat czołowy, części ciała, o których wspominać nie wypada, cebulka włosa na głowie, źrenica...

- Dobra rozumiem, skończ. Było powiedzieć krótko "Boli mnie wszystko"

- Nie do końca, bo nie boli mnie wszystko

- No to prawie wszystko

- Nie zgodziłbym się, bo widzisz prawie używa się kiedy mówimy o jakiś 80% całości, a boli mnie dokładnie 75%, gdyż ta umiejętność dokładni...

- Spokojnie, rozumiem

- Cieniasy - powiedziała jakaś postać wśród płomieni, które szybko zaczynały gasnąć, gdyż nie było już niczego do spalenia - To za mało, aby nam zagrozić, hehehehe

- T-To niemożliwe, nawet na Nebirosa to działa - zająknął Morgan

- Nebiros wtedy nie był w pełni swoich sił, poza tym on jest bardziej wojownikiem, my jesteśmy inni, nie wszystkich pokonasz w ten sam sposób - odpowiedziała postać po czym wstała. Wielka czarno czerwona zbroja z cielskiem czerwonej bestii i płonącą czaszką zamiast głowy. Obok pojawił się znikąd Anthag. Jedyny w swoim rodzaju demon. W przeciwieństwie do reszty był cały szary i przypominał bardziej Nagę niż demona, ale jednak nim był. Dwie dobrze umięśnione ręce, a w nich kordelasy. Wielki i gruby ogon - Anthag, pokażemy im co to prawdziwa walka?

- Nie ma sprawy, przy okazji damy naszym czas na zregenerowanie tych ciał - odpowiedział - Hehehe, im dłużej walczymy tym większą mamy przewagę, a nas nie da się pokonać szybko - dopowiedział, a za chwilę zaczął mówić do siebie w myślach "Ale nie rozumiem jakim cudem Apocalipsus nas tak łatwo pokonał mając w tym świecie jedynie 10% swojej mocy i umiejętności".

- Zychfryd, masz jeszcze siłę, żeby walczyć? - spytał kapitan rady

- Szefie, to chyba jasne, mnie tak łatwo nie da się wykończyć. Ja biorę tego ognisto pyskowego - odparł

- Ty śmieciu, zgniotę cię jak robaka - warknął przywódca demonów i przywoławszy swój wielki topór ruszył na przeciwnika. Co prawda jego przeciwnik miał ostrze zrobione z meteoru i ciało, które dużo już przetrzymało w przeciwieństwie do zbroi, to jednak walka z demonem ponad 3 metrowym z jeszcze większym toporem korzystającym z mocy może się okazać głupotą.

Obok Morgan ponownie próbował sił z Sir'em demonów. Jego szybkość jednak ponownie okazała się niszczycielską przewagę. Dodatkowo tym razem używał zaklęć wzmacniających go i raniących Kapitana. Po jakiś 18 sekundach parowaniu ciosów i atakowaniu demon przewrócił galaktycznego policjanta swoim ogonem. Gdy chciał już go przeciąć na pół kordelasem w momencie uderzenia człowiek rozpłynął się. W tej samej chwili pojawił się za Anthagiem i wbił mu ostrze swojego miecza w plecy przebijając go na wylot. 

- Rozumiem, kiedy leżałeś użyłeś przygotowanego wcześniej sekwencera. W jednej chwili wyzwoliłeś 3 zaklęcia. Przeteleportowałeś się, stworzyłeś iluzję, która udawała ciebie, a sam się jeszcze uzdrowiłeś. Sprytne jak na człowieka - przyznał demon - Jednakże na mnie to za mało. Chciałbym ci powiedzieć, że bardzo nie lubię, kiedy ktoś przebija mi płuco kawałkiem metalu - mówiąc to przeteleportował się za Morgana, złapał jego nogę ogonem i rzucił z całej siły o ziemię - Nie wiem po co walczysz, twoi towarzysze są beznadziejni, daj się wykończyć i miej spokój, potem mógłbym związać twoją duszę z jakimś lepszym ciałem, które bym zrobił

- Pocałuj mnie w "dopę" - odpowiedział Morgan uderzając łokciem w brzuch Anthaga

- Mam cię dość śmiertelniku, Igneo Morte Digito - wypowiedział Anthag wypuszczając z lewej dłoni kordelas i celując palcem w przeciwnika. W przeciągu sekundy z jego dłoni wyleciała ognista kula, która trafiła w Morgana. Potworny ogień zaczął trawić ciało człowieka, a z jego ciała zaczęło ulatniać się życie, jednak w taki sposób, aby czuł wielki ból powodowany przez ogień - Uwielbiam ognisty palec, dzięki niemu takie śmiecie jak ty giną w męczarniach

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki