FANDOM


Do Trójkąta Bermudzkiego Luke dopłynął w kwadrans. Zatrzymał się i odwrócił do załogi.

- Towarzysze, załóżcie kamizelki ratunkowe. Może nami zaraz porzucać, hehe! - uśmiechnął się Luke i założył kamizelkę. - Od razu mówię, że ten kto wziął telefon i w dodatku podatny na wodę, niech go schowa w nieprzemakalnej kieszenie o tutaj. - i wskazał na tylną kieszeń, która rzeczywiście była wykonana z innego materiału niż pozostała część kamizelki. 

- No to jak to mówię: So Must Go On i do przodu! - Luke kucnął i skulił się w kłębek jednak nic się nie działo. - Nic się nie dzieje?

- Ej, patrzcie! - krzyknęła Aimee i wskazała palcem ogromne tornado. 

- O cholera jasna! - krzyknął Blaze i podbiegł do sterów. - Zawracaj, zawracaj, zawracaj! - mówił w myślach, ale było już za późno. Statek zaczął wirować w górę. - Trzymajcie się, przyjaciele! Drago! - krzyknął Luke. - Dalej!

- Nie mogę się zmienić! - wrzasnął Drago i wleciał w wir.

- Drago! - krzyknął Luke i wleciał za nim.

- O kurczę!! Trzymajcie się uaaaa! - Cilan również odleciał. Potem Aimee również i zabrała ze sobą Jinn łapiąc ją za rękę. Justin trzymał się mocno za ster, ale siła tornada była tak silna, że Justin wleciał w wir razem ze sterem.


Wszyscy leżeli nieprzytomni. Po bakuganach nie było ani śladu. Luke'a również. Justin w końcu wstał łapiąc się za głowę.

- K-kolejny guz... - warknął Moon i wstał. - Chłopaki?! Dziewczyny!? Gdzie jesteście!

- Tutaj! - wrzasnęła przygnieciona masztem Aimee. Justin podbiegł do niej i pomógł jej odepchnąć belkę. Następnie podał jej rękę.

- Dzięki - powiedziała.

- Nie ma za co - odrzekł Justin. - Gdzie Cilan i Jinn?

- Nie wiem... - sięgnęła po telefon. - Dobrze, że Bakuphone jest wodoodporny...

- To fakt. Musimy ich poszukać.

- Nie musicie. Jesteśmy tutaj. - powiedział Cilan, a za nim stała Jinn z rozciętą wargą. 

- Gdzie Luke? - zapytała Justina Aimee.

- Nie wiem... Nie ma go?

- Luke! - krzyknęli wszyscy.


Luke leżał w wodzie parę kilometrów od pozostałych. Kiedy się obudził, stwierdził, że nie są na lądzie, a pod wodą. Wokół było pełno wraków statku. Koło jego ręki leżała trupia czaszka.

- Fuj! - krzyknął Luke i wstał. - Drago? Jesteś tu?

- J-jestem, Luke. W twojej kieszeni.

- To dobrze. Gdzie my jesteśmy?

- Wygląda mi to na zaginiony ląd. Atlantyda czy coś w ten deseń. 

- Ale jak to możliwe?

- Możliwe, możliwe, Luke.

- Przyjaciele, gdzie jesteście!

Nikt się nie odzywał. Luke szedł przed siebie. Na ścianach było pełno piktogramów, rysunków przedstawiających ludzi z niebieskimi wzorkami na ciele i jeden, chyba największy rysunek jaki dotąd widział. Malowidło przedstawiało ogromną istotę, a pod nim napis: Livjatan.

- Drago? Myślisz o tym samym co ja?

- Że ten potwór ze Starego Testamentu czyli Leviathan zatapiał te okręty?

- Dokładnie. Malowidła musiały być zrobione przez człowieka. Ale skąd tutaj mogliby wziąć się ludzie!

- Nie krzycz. Może ten Leviathan jest pod lub za nami.

- Masz rację Drago. Musimy znaleźć resztę. W drogę!

Luke przemierzył kolejne korytarze, oglądając po kolei jak leci wszystkie rysunki. Inne przedstawiały krakena, inne potwora z Loch Ness, a inne ogromną gąsienice z tysiącem zębów, która pożerała statki. Okropny widok.

- Myślisz, że te wszystkie potwory istnieją? - zapytał Drago Luke'a.

- No wiesz... Duże prawdopodobieństwo jest takie, że statki ginęły przez erupcję metanu, więc już nie wiem w co mam wierzyć.

- To wszystko wygląda jak w jakimś filmie przygodowym albo coś.

- Wiem! - wyciągnął Bakuphone'a. Może zadzwonię do... Nie ma kurde zasięgu.

- No nic... Trzeba szukać.

C.D.N...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki